Inwestycja w przekop Mierzei Wiślanej to pole politycznego konfliktu. W gąszczu kontrowersji wokół projektu można się zgubić. Zbieramy w jednym miejscu opinie na temat przekopu Mierzei i próbujemy wyjaśnić, po co się go robi.

Na czym ma polegać ta inwestycja?

Chodzi o przekopanie Mierzei Wiślanej i zbudowanie tam kanału. Ma to umożliwić statkom wpływanie na teren Zalewu Wiślanego, a także ułatwić dostęp do elbląskiego portu.

Jak ma wyglądać ukończony przekop Mierzei Wiślanej?

Całkowita długość nowej drogi wodnej wyniesie 22,8 km. Ma mieć głębokość 5 m. Kanał ma umożliwić wpływanie do portu w Elblągu jednostek o zanurzeniu do 4 metrów, długości do 100 metrów oraz do 20 metrów szerokości. Budowa kanału na Mierzei Wiślanej ma zakończyć się w 2022 roku.

Ile to będzie kosztować?

Pierwotnie miało to być 880 mln zł. Jednak koszty przekopu Mierzei Wiślanej wzrosły. Obecnie całość ma kosztować łącznie 2 mld zł z budżetu państwa.

Jakie są zalety tego projektu według jego zwolenników?

Ich zdaniem kanał przysłuży się turystyce, stworzy miejsca pracy, zwłaszcza w Elblągu i okolicach. Pozwoli także wzmocnić polską pozycję militarną w relacjach z Rosją.

Wady?

Wielu uważa, że jest za zupełnie nieopłacalny i bardzo szkodliwy dla środowiska naturalnego.

Na czym polega argument militarny?

Według entuzjastów inwestycji kanał pozwoli polskim (i międzynarodowym) statkom uniezależnić się od Rosji. Obecnie na teren Zalewu można wpłynąć wyłącznie przez Cieśninę Piławską leżącą na terytorium rosyjskim. Zdaniem strony rządowej, dla której przekop jest oczkiem w głowie, jest to kwestia bezpieczeństwa narodowego i suwerenności.

Czy kanał rzeczywiście ma znaczenie dla obronności Polski?

Argument waloru obronnego kanału nie jest przyjmowany bez wątpliwości. Były dowódca generalny Mirosław Różański, którego opinię przytacza Polityka, uważa, że uwarunkowania geograficzne Zalewu Wiślanego czynią z niego niezbyt atrakcyjny cel ze względów militarnych. Jest on niewielki i płytki (w polskiej części rzadko przekracza 3 metry głębokości). Nawet po budowie przekopu, zalew pozostanie też zamknięty i będzie miał niewielką przepustowość.

Jak projekt wpłynie na gospodarkę?

Prezydent Andrzej Duda podczas sobotniej wizyty na placu budowy powiedział, że kanał żeglugowy na Mierzei Wiślanej w przyszłości przyniesie ewidentne profity gospodarcze państwu polskiemu.

Projekt budzi jednak kontrowersje od samego początku między innymi dlatego, że koszty inwestycji są duże, a przewidywane przez wielu korzyści dla gospodarki – “mizerne”.

Dlaczego?

Od strony gospodarczej kanał ma przede wszystkim ożywić i nadać znaczenie elbląskiemu portowi, umożliwiając i przyspieszając do niego dostęp. Przekop kanału skróci drogę do portu w Elblągu o 50 mil morskich. Elbląg – wyludniające się miasto o wysokim bezrobociu – bez wątpienia skorzystałby na ożywieniu ruchu w porcie.

Są jednak wątpliwości, czy kiedykolwiek do tego dojdzie. Terminale przeładunkowe znajdują się w portach Gdańska i Gdyni. Te miasta są oddalone od Elbląga o mniej niż 2 godziny drogi samochodem, więc bardziej opłacalne jest dowiezienie towarów z tych portów samochodem niż dwukrotne ich przeładowywanie na tak niewielkiej trasie. Niektórzy uważają, że z tych powodów port w Elblągu nie stanie się bardziej atrakcyjnym punktem na trasie przeładunkowej do i z obwodu kaliningradzkiego.

Czy to się zatem opłaca?

Prezydent Duda stwierdził, że budowa kanału będzie przynosić Polsce korzyści przez „dziesięciolecia, a może i stulecia”. W kontrze do tego stoją słynne już w gronie zainteresowanych wyliczenia kapitana Marka Błusia.

Według niego, przy pominięciu zysków z turystyki, “gdyby obroty portu w Elblągu osiągnęły 1 mln ton rocznie (czyli 10 razy więcej niż w 2017 r.), a stawka przeładunkowa w porcie wzrosłaby o 100 proc., to przy założeniu, że koszt budowy wyniósłby zakładane początkowo 880 mln zł, inwestycja zwróci się po 450 latach”.

Czemu obroty portu miałyby nie wzrosnąć do tego poziomu?

Bo kanał będzie za płytki. Swoją opinię na ten temat przedstawili armatorzy. Wskazali, że statki o zanurzeniu 4 metrów, które mogłyby zmieścić się w kanale, nie pływają po Bałtyku. Najmniejsze z nich mają zanurzenie 6,5 metra.

Kanał natomiast będzie miał 5 metrów i będzie wymagał regularnego pogłębiania. Ruch na Zalewie nie zwiększy się więc istotnie przez otwarcie kanału. Jakby tego było mało, żegluga po Zalewie odbywa się tylko sezonowo i w ciągu dnia.

To może chociaż projekt przysłuży się turystyce?

Prędzej niż gospodarce, bo z kanału będą mogły skorzystać żaglówki. Nie wiadomo jednak, czy korzyść byłaby znacząca. Za to budowa kanały wiąże się z degradacją przyrody, która dotychczas przyciągała turystów w te okolice. Projekt wywołuje protesty mieszkańców mierzei utrzymujących się w dużej mierze z turystyki, zwłaszcza tych z Krynicy Morskiej.

Na czym polega wartość przyrodnicza mierzei, o której ochronę występują przeciwnicy inwestycji?

Odpowiedzi udziela portal nauka dla przyrody:

“Cały rejon Mierzei Wiślanej (…) stanowi ciekawe i wartościowe środowisko przyrodnicze rozległych trzcinowisk, dynamicznego ujścia Wisły ze zmiennymi archipelagami mielizn i wysp oraz dużego słonawego zbiornika, w którym rozmnażają się i rosną znaczące populacje sandacza, śledzia i poławianych przemysłowo ryb słodkowodnych. Położenie w linii Wisły i linii wybrzeża morskiego sprawia, że cały ten rejon jest bardzo ważny dla migracji i zimowania ptaków morskich i wodnych. (…) walory krajobrazowe, mało zmieniony obszar plaż i trzcinowisk stanowią bardzo istotną wartość estetyczną i rekreacyjną.

Znaczny obszar Mierzei jest objęty ochroną jako Park Krajobrazowy Mierzei Wiślanej, a Ujście Wisły i Zalew Wiślany to obszary „ptasie” sieci Natura 2000. Oba ujścia Wisły i Zalew wraz z przyległym fragmentem Mierzei są chronione także jako Specjalne Obszary Ochrony Siedlisk Natura 2000, jest tam też kilka rezerwatów”.

W jaki sposób projekt szkodzi przyrodzie?

Mieszkańcy okolicznych miejscowości turystycznych boją się znikania plaż i zamulenia wody w wyniku prac na mierzei. Eksperci z portalu naukadlaprzyrody.pl potwierdzają te obawy oraz dodają:

“Najbardziej poważne konsekwencje będzie miała budowa i utrzymywanie toru wodnego, czyli regularne pogłębianie płytkiego obszaru od ujścia przekopu do portu w Elblągu. Dno Zalewu pokryte jest bogatym w materiał organiczny lotnym mułem, który unosi się w wodzie po każdym wzburzeniu, więc wielokilometrowy kanał wodny będzie źródłem ciągłej chmury gęstych zawiesin, które mają bardzo negatywne skutki dla wszystkich organizmów filtrujących oraz młodocianych stadiów ryb – w tym najcenniejszych w rejonie tarlisk sandacza”.

Inne wątpliwości?

Przede wszystkim związane z ochroną środowiska, które najbardziej ucierpi na inwestycji oraz niedopełnieniem procedur w tej kwestii. Opinię o tym, że plan przekopu Mierzei Wiślanej zaszkodzi środowisku poprzez zaburzenie migracji zwierząt, wywołanie spadku zarybienia oraz zniszczenie licznych tu siedlisk ptaków wydała szefowa RDOŚ w Gdańsku Dorota Makowska. Niedługo potem została zastąpiona na stanowisku przez osobę bardziej przychylną inwestycji. Z raportu oddziaływania inwestycji na środowisko zniknęły uwagi krytyczne.

Ponadto, by budować na obszarach Natura 2000, trzeba mieć ważne powody. Trzeba na przykład udowodnić, że inwestycja jest przeprowadzana w imię ochrony zdrowia i życia ludzi lub wymaga tego nadrzędny interes publiczny. Tego nie udowodniono.

Przeciw budowie w 2016 roku wystąpiło kilkadziesiąt organizacji ekologicznych. W maju tego roku Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA we współpracy z Greenpeace Polska złożyły skargę w sprawie przekopu do Komisji Europejskiej.

Na jakim etapie jest budowa przekopu w pierwszym kwartale 2021 roku?

Kontrowersje wokół projektu nie zatrzymały jego wykonania, a rząd wątpliwości wobec niego uznaje za propagandę rosyjską.

Lutowe mrozy nie zatrzymały postępu prac i budowa jest w toku. Obecnie trwa budowa sztucznej wyspy na Zalewie Wiślanym. Ma mieć ponad 180 hektarów powierzchni, powstać z wydobytego z dna piasku i stać się rezerwatem dla ptaków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *