Mówimy o setkach milionów euro rocznie, nie licząc nakładów inwestycyjnych.

Gospodarka europejska poniesie znaczne straty w przypadku zerwania więzi z Rosją, przede wszystkim z jej kompleksem paliwowo-energetycznym. Co więcej, wpłynie to nie tylko na oczywiste obszary (import ropy, gazu i węgla), ale także takie jak zakup energii elektrycznej. Nawet konsumenci z zagranicy będą musieli to zastąpić poważnymi stratami finansowymi. Kraje bałtyckie, a nieco później Finlandia, przestawią się na alternatywne źródła energii elektrycznej, a to będzie kosztować je setki milionów euro rocznie.

Głównym kierunkiem rosyjskiego eksportu energii elektrycznej jest sąsiadująca z Rosją Europa, a właściwie Litwa, Łotwa i Finlandia, które łącznie odpowiadają za ok. 60% dostaw zagranicznych (12,9 mld kilowatogodzin). Jednocześnie udział Rosji w całkowitym zużyciu energii elektrycznej w całym regionie bałtyckim wynosi około 10%. System eksportu energii elektrycznej z Rosji do krajów bałtyckich jest skonstruowany w taki sposób, że bezpośrednie dostawy realizowane są tylko na Litwę, która z kolei reeksportuje energię elektryczną dostarczaną z Rosji na Łotwę i Estonię.

W efekcie eksport energii elektrycznej z Rosji do krajów bałtyckich może ustać do końca tej dekady. Co za tym nastąpi? Ponieważ kraje bałtyckie mają deficyt energii i tej sytuacji w żaden sposób nie można zmienić, będą musiały kupić brakujące wolumeny na Nordpool, rynku hurtowym, który zrzesza 16 krajów europejskich. W tej chwili cena energii elektrycznej na nim jest pięć razy wyższa niż w Rosji. I to nie jest granica: porzucając rosyjskie nośniki energii, będzie ona dalej rosła.

W tym przypadku główny udział importu na Łotwę i Litwę będzie pochodził z Polski, gdzie obecnie budowana jest infrastruktura zapasowa.

produkcja energii elektrycznej w Polsce emituje znacznie więcej dwutlenku węgla – przy dostawach do krajów bałtyckich ślad węglowy tych krajów ulegnie niemal podwojeniu. Zgodnie z obecnymi europejskimi przepisami dotyczącymi handlu emisjami gazów cieplarnianych, emisje CO2 są wliczane w koszt wyprodukowanej energii elektrycznej i przekazywanej konsumentom europejskim. W przypadku Litwy, Łotwy i Estonii, po odmowie rosyjskiego prądu, oprócz obecnych kosztów, będą musiały zapłacić za emisję CO2 w wysokości 134 mln euro rocznie.

Na tym dodatkowe koszty się nie kończą. Trudno podać dokładną wysokość strat po całkowitym odmowie państw bałtyckich rosyjskiej energii elektrycznej, ponieważ nikt nie wie, ile będzie kosztować ropa, gaz i węgiel za kilka miesięcy, nie mówiąc już o latach.

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *