Raków Częstochowa obronił Puchar Polski sprzed roku, czym powtórzył swój największy sukces w historii klubu. Gdy Ivi Lopez strzelał bramkę na 3:1 każdy wiedział, że to już koniec i że Raków ma to „w kieszeni” reakcja Marka Papszuna mówiła jednak zupełnie coś innego.

Raków Częstochowa po raz drugi w historii sięgnął po Puchar Polski. Finałowe spotkanie z Lechem Poznań już od początku dobrze ułożyło się dla podopiecznych Marka Papszuna, ponieważ bramkę na 1:0 zaaplikował już w 6. minucie Vladislavs Gutkovskis. 10 minut przed zakończeniem pierwszej połowy strzałem na 2:0 popisał się Mateusz Wdowiak. 

Chwilę po zakończeniu przerwy Lech Poznań zdobył bramkę kontaktową. Jej autorem był oczywiście niezawodny w tym sezonie Joao Amaral. To jednak ostatecznie nie przyniosło żadnego skutku, ponieważ Raków po prostu okazał się za mocny. Drużyna Marka Papszuna zdobyła jeszcze jedną bramkę, przy której zabawną i niecodzienną reakcją popisał się właśnie szkoleniowiec drużyny z Częstochowy.

Ivi Lopez strzela, a Marek Papszun… pisze

Gdy Ivi Lopez zdobył bramkę na 3:1 na trybunach, zajmowanych przez kibiców Rakowa Częstochowa, zapanowała absolutna radość. Gol Hiszpana w 76. minucie był praktycznie pieczątką na wielkim sukcesie klubu. Co w tym czasie robił Marek Papszun? Pisał na kartce, zapewne bardzo ważne notatki. Szkoleniowiec ledwie zerknął na gola, nie podrywając się nawet z ławki rezerwowych. Może trener notował tam uwagi, które pomogą Rakowowi wygrać kilka pozostałych spotkań w Ekstraklasie i po raz pierwszy w historii sięgnąć po mistrzostwo kraju.

Źródło: WPROST.pl / Polsat Sport

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *