Po dwóch latach od śmierci cenionego lekarza siedmioro hejterów profesora usłyszało zarzuty. Prof. Wojciech Rokita popełnił samobójstwo po fali nienawistnych wpisów w internecie na swój temat. Lekarzowi sugerowano, że naraził pacjentów na zakażenie koronawirusem.

O sprawie pisze Interia. 18 marca w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach, w wieku 54 lat, zmarł prof. Wojciech Rokita, świętokrzyski konsultant ds. ginekologii i położnictwa. Ceniony lekarz miał zarazić się koronawirusem, jednak władze szpitala podały wtedy, że nie to było przyczyną jego śmierci. 

Prof. Rokita popełnił samobójstwo po zmasowanej fali hejtu, jaka wylała się na niego w internecie. Gdy tylko rozeszła się wieść o zakażonym lekarzu, użytkownicy szybko zidentyfikowali, o kogo chodzi. We wpisach sugerowano, że zarażał pacjentów, pisano, że był widziany, gdy łamał zasady izolacji.

Adwokat rodziny lekarza zaprzecza. Jest pewien, że fala hejtu była przyczyną śmierci

Mec. Sławomir Gierada reprezentujący rodzinę zmarłego, stanowczo temu zaprzecza. – Wręcz przeciwnie. Zachowanie pana profesora, kiedy powziął wątpliwość co do tego, że może być zarażony, bo to była tylko wątpliwość, gdyż żadnych racjonalnych przesłanek, żeby stwierdzić, że jest chory nie było, było absolutnie ponadstandardowe — podkreślił. 

Prawnik jest pewien, że fala hejtu była przyczyną śmierci lekarza. – W szczególności dotyczyło to naszego lokalnego dziennika. Profesor i jego bliscy informowali redaktora naczelnego o tym, że na forum gazety wylewa się ogromny hejt, ale nie podjęto żadnych szybkich prób zablokowania umieszczania komentarzy. Możliwość dodawania wpisów zamknięto dopiero po kilku dniach – powiedział Interii mec. Gierada.

Stanisław Wróbel, naczelny Echa Dnia, podkreślał, że „w tej sprawie gazeta nie ma sobie nic do zarzucenia”. – W żadnym naszym tekście nie było możliwości identyfikacji osoby lub osób, o których pisaliśmy, że byli zakażeni koronawirusem (…) Jeśli chodzi o echodnia.eu na bieżąco staraliśmy się reagować na wpisy. Profesor nigdy nie zwracał się o usuwanie żadnych komentarzy – zaznaczył. 

Przyjaciel rodziny: Lokalny portal nie reagował

Przyjaciel rodziny, Maksymilian Materna, mówi, że to bzdury. – Na bieżąco reagowali na wpisy? Bzdura. Profesor nie miał pretensji? To jest kłamstwo. Tak bardzo „nie miał zastrzeżeń”, że dzwonił do mnie i prosił o pomoc – powiedział portalowi. Materna za zgodą rodziny w 2020 roku udostępnił na Facebooku nagranie, na którym opowiedział, co spotkało lekarza. 

Siedmioro osób, które zamieszczały kłamliwe wpisy, może ponieść konsekwencje. Zarzuty usłyszało już czworo podejrzanych. – W toku składania wyjaśnień dwie z tych osób przyznały się do zarzucanych im czynów. Pozostała trójka zarzuty usłyszy w maju – poinformował Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Grozi im kara grzywny, ograniczenie wolności lub rok pozbawienia wolności do roku.

Maksymilian Materna ma żal, że prokuratura ściga pomawiających, a nie tych, którzy na to pozwalali. – Wątek pomocnictwa w doprowadzeniu do samobójstwa nadal jest nierozpatrzony, choć powinien być sprawą priorytetową w tej sytuacji, gdyż od dopuszczenia możliwości szkalowania człowieka na forum rozpoczęła się ta tragedia – twierdzi. 

Prof. Wojciech Rokita od 2012 roku kierował Kliniką Ginekologii i Położnictwa w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach. Wcześniej pracował w Szpitalu Kieleckim przy ul. Kościuszki. Był także wojewódzkim konsultantem ds. ginekologii i położnictwa.

Źródło: Interia

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *