17-letni chłopak z miasta St. Paul usłyszał zarzuty w związku ze strzelaniną z czwartku 4 sierpnia w Minneapolis w stanie Minnesota. Jego ofiarą padł 15-latek.

Policja na miejscu zbrodni pojawiła się około 17:30 w czwartek. Na stacji Nicollet Mall w Minnesocie funkcjonariusze napotkali na leżącego 15-letniego chłopca oraz kałużę krwi na peronie. Świadkowie wspólnie z mundurowymi starali się udzielić rannemu pierwszej pomocy, jednak ostatecznie wysłani na miejsce lekarze mogli jedynie stwierdzić zgon Freda Ulyssesa Walkera. 

Zabójca z Minnesoty strzelił, mimo iż ofiara podniosła ręce

Kamery monitoringu zarejestrowały moment śmierci 15-latka. Na nagraniu widać, jak ofiara wchodzi na peron, a podejrzany 17-latek patrzy na nią przez okno pociągu i mierzy do niej z pistoletu. 15-latek podniósł obie ręce w geście poddania, ale nie powstrzymało to napastnika. Po oddaniu strzałów wybiegł z pociągu i uciekł z peronu. 

Policjanci ustalili, że sprawca uciekł z miejsca zbrodni autobusem, udało im się porozmawiać z kierowcą, który rozpoznał podejrzanego. Po przeszukaniu okolicy znaleziono 17-latka, który miał przy sobie broń palną z powiększonym magazynkiem, a jej kaliber odpowiadał łusce znalezionej na scenie zbrodni.

Zabójca z Minnesoty przyznał się do zastrzelenia 15-latka

Jak przekazał prokurator, w trakcie przesłuchania 17-latek przyznał się do popełnienia zbrodni. Jeszcze w czwartek 4 sierpnia nastolatka doprowadzono przed sąd. Prokuratura chce, żeby za swój czyn odpowiadał jak dorosły.

Źródło: CBS News

Добавить комментарий

Ваш адрес email не будет опубликован. Обязательные поля помечены *